Płyty Carusa - analiza i interpretacja - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
(fragmenty cyklu)
Marii Morskiej

1. fragment:

* * *
Kołuje żałobny dysk
w trumiennym pudle odkrytem.
Caruso śpiewem wytryska,
a śmierć wtóruje mu zgrzytem...

Caruso – żywy aksamit,
życie ze szczęściem zżyte,
najżywszy ton między nami!
A śmierć zatrzymuje płytę.

[Enrico Caruso (1873-1921) – słynny włoski śpiewak, „król tenorów”. Występował w największych salach koncertowych świata: w La Scali, Metropolitan Opera, Covent Garden. W roku 1901 zaśpiewał w Operze Warszawskiej. Był pierwszym z tenorów, który nagrywał swoje wykonania muzyczne na płytach gramofonowych. W 1901 występował w Operze Warszawskiej. W 1920 roku, w czasie występu w Metropolitan Opera, dostał krwotoku. Zmarł po kilku miesiącach.]

[Maria Morska – aktorka, publicystka i recytatorka poezji w kawiarni Skamandrytów „Pod Pikadorem”. Była wieloletnią miłością Antoniego Słonimskiego, który powiedział o niej: „wdzięk i dusza kawiarni poetów”. Przez pewien czas była także przyjaciółką i obiektem obustronnej homoseksualnej fascynacji Anny Iwaszkiewiczowej.]

* * *

Cykl Płyty Carusa zawarła Pawlikowska w pochodzącym z 1930 roku tomie Profil białej damy. Tom ten jest już pełnym wyrazem przemiany, jaka dokonała się w poetyce nie tylko jej samej, ale wszystkich skamandrytów. Zawiera wiele wierszy o tematyce wróżbiarskiej i spirytystycznej, bardzo wyraźnie ukazuje zwrot ku problematyce czasu, przemijania i śmierci. Obsesyjne zainteresowanie śmiercią nieuchronnie kieruje zainteresowanie poetki ku dążeniu nieśmiertelności. Rozpięcie między tymi dwoma biegunami jest doskonale widoczne w prezentowanych fragmentach cyklu, choć nieśmiertelność, jakiej pragnienie wyraża ta poezja nie ma wiele wspólnego z typowym, chrześcijańskim rozumieniem tego pojęcia. Znacznie bliższa jest Horacjańskiemu dążeniu do nieśmiertelności poprzez twórczość. W tym konkretnym przypadku nie jest to jednak twórczość poetycka, ale muzyczna – budzące zachwyt ówczesnych (a nierzadko i współczesnych) pełne wirtuozerii wykonanie którejś ze słynnych arii operowych przez słynnego włoskiego tenora.

Wiersz otwiera metaforyczny obraz trumiennego pudła, w którym kołuje „żałobny „dysk”. Opisywanym przedmiotem jest oczywiście gramofon elektryczny zwany popularnie adapterem. To właśnie urządzenie z odkrytym wiekiem i obracającą się wewnątrz płytą kojarzy się podmiotowi lirycznemu z otwartą trumną, w której spoczywają zwłoki zmarłego. O ile jednak wystawione na widok publiczny zwłoki są zdecydowanie statyczne, o tyle obracająca się płyta, przesuwająca się po niej igła i dobywający się dzięki temu mechanizmowi dźwięk są obrazem dynamicznym. Nie chodzi tylko o fizyczny ruch, w jaki wprawione zostają elementy gramofonu. Za sprawą rozlegającej się muzyki „ożywa” na pewien czas sam Enrico Caruso. Jednak mimo tego pozornego powrotu do świata żywych śmierć przez cały czas kryje się gdzieś w tle, w podświadomości słuchaczy, a więc również i osoby wypowiadającej się w utworze. Jej milcząca obecność wyrażona jest cichym zgrzytem igły przesuwającej się po płycie, którego muzyka w żaden sposób nie jest w stanie zupełnie zagłuszyć. Rozbrzmiewa on równolegle do śpiewu, zakłócając czystość i harmonię brzmienia. Aksamitny głos Carusa jest dźwięczny, pełen pasji i witalności, wyraża całą głębię emocji, jest „najżywszym tonem” między słuchaczami, ale ta czarowna chwila zostaje brutalnie zakłócona. Tak samo nagle, jak przerwane zostało rzeczywiste życie pieśniarza, przerwany zostaje jego śpiew. Płyta, podobnie jak życie, dobiega końca. Różnica polega jedynie na tym, że mechanizm gramofonu można uruchamiać dowolną ilość razy, a życie dane jest nam tylko raz.

2. fragment:

* * *
Wypuśćcie mnie, czy słyszycie,
z tego metalu i drzewa!
Zwróćcie mi życie,
albo nie każcie mi śpiewać!

A jeśli muszę was słuchać,
zaklęty w dysku i sztyfcie,
to się chociaż przestraszcie, jak na widok ducha,
to krzyczcie, to się choć dziwcie!

Cytowany fragment cyklu reprezentuje bezpośrednią lirykę wyznania. Cały wiersz jest apostrofą kierowaną przez podmiot liryczny do pewnej zbiorowości. Pawlikowska „wciela się” w wygłaszającego monolog liryczny Carusa, poprzez swoją poezję daje mu szansę wypowiedzenia się, wyrażenia emocji, które nim targają. Są to emocje bardzo gwałtowne, co podkreśla kilkakrotne użycie rozkaźników oraz wykrzyknień. „Zaklęty” i „uwięziony” w płycie gramofonowej podmiot liryczny domaga się uwolnienia, zwrócenia życia. Nagranie jego śpiewu spowodowało w nim coś w rodzaju zawieszenia między życiem a śmiercią. Nie należy już do tego świata, bo przecież w sensie fizycznym umarł u progu lat dwudziestych, ale i w świecie zmarłych także nie ma swojego stałego miejsca, bo z każdym uruchomieniem adapteru jest ponownie przywoływany w swojej muzyce. Taki stan rzeczy jest dla niego źródłem udręki. On, który tak bardzo pragnął twórczej nieśmiertelności, z jednej strony ją osiągnął, bo przetrwały płyty z jego muzyką, z drugiej jednak strony, przywołując go poprzez uruchomienie odtwarzacza, słuchacze go lekceważą. Nie okazują mu należnego podziwu, nie słuchają wystarczająco uważnie, sprawiając, że to on musi ich słuchać. Muzyka staje się już tylko tłem dla ich życia… Caruso jest tym zrozpaczony i dotknięty, wręcz zdesperowany. Domaga się jakiejkolwiek bardziej wyrazistej reakcji. Skoro nie może już liczyć na ich podziw i szacunek, to oczekuje chociaż przestrachu i przerażenia, byleby tylko wzbudzić jakieś bardziej wyraziste reakcje.

Artyści są – jak wiadomo – osobami pragnącymi podziwu i uwagi ze strony otoczenia, reakcja podmiotu lirycznego na zaistniałą sytuację nie jest więc niczym szczególnym. Pomijając fakt, iż jest to jakby „głos zza grobu”, pod względem psychologicznym nosi wszelkie znamiona prawdopodobieństwa. Pawlikowska w wielu swoich utworach trafnie i z wyczuciem opisywała stany psychiczne podmiotów lirycznych (np. w wierszu Ofelia), tak też postąpiła i tym razem.

3. fragment:

Mamma mia che vo`sape
Milczenie globu przebijam
namiętnym śpiewem zmarłego.
Jak krew kapie z mej płyty piosnka Nutilego,
o mamma mia!

Mgłą się na płycie owijam,
lecz mnie nie zbawi muzyka,
i jestem mniej niż mucha, co żyje i bzyka,
o mamma mia!

[Mamma mia che vo`sape - O matko, co chcesz wiedzieć – tytuł wykonywanej przez Carusa piosenki włoskiego kompozytora popularnych melodii Emanuela Nutilego]

* * *

Podobnie jak poprzedni fragment cyklu, tak również i ten wyraża myśli i uczucia targające podmiotem lirycznym, którego maskę przywdziewa poetka. Jego rozpacz jest ciągle tak samo silna, nie ma w niej jednak tak łatwego do wychwycenia wcześniej buntu. Pojawia się nowa nuta – zrezygnowanie. Niesie ją ze sobą uświadomienie sobie przez bohatera lirycznego faktu, iż sytuacji w jakiej się znalazł, nie sposób już odmienić a w konsekwencji także pogodzenie się z tym, że znaczy mniej niż „mucha co żyje i bzyka”. Niegdyś wielki śpiewak, podziwiany i hołubiony, z wielkim trudem, ale akceptuje fakt, że prawdziwej nieśmiertelności nie uda mu się osiągnąć, a płyta jest tylko jej substytutem, bo sama w sobie nie jest przecież niczym więcej niż martwym przedmiotem.

Pierwsza strofa niesie ze sobą obraz dźwiękowy – tym razem nie jest to, jak zwykle bywało w przypadku Caruso, aria operowa, lecz popularna piosenka Mamma mia… pełna pasji i prawdopodobnie nostalgii, która aż „kapie” z płyty niczym krew z człowieka, z którego właśnie uchodzi życie. Druga ze strof utrzymana jest w tej samej smętnej tonacji. Podmiot liryczny mówi o sobie „mgłą się na płycie owijam” – mgła jest tu symbolem zapomnienia, w którym stopniowo pogrąży się artysta. Otula go niczym kokon, sprawia, że staję się coraz mniej „wyraźny” i głuszy dźwięki jego muzyki. Artysta zdaje sobie z tego sprawę, wie także, że nie może uczynić nic, by temu zapobiec i godzi się z tym, wzdychając ze smutkiem „o mamma mia!”. Słowa te pojawiają się dwukrotnie jako zakończenie strof, są więc czymś na kształt refrenu, dodatkowo wzmacniają muzyczność utworu, będąc jednocześnie pewnego rodzaju podsumowaniem, gdyż podmiotowi lirycznemu nie pozostaje nic innego, jak tylko pogodzić się z losem. Życia bowiem, w przeciwieństwie do płyty, nie da się przeżyć kolejny raz.


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  bibliografia
2  La précieuse - analiza i interpretacja
3  Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - życiorys



Komentarze: Płyty Carusa - analiza i interpretacja

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2008-09-21 12:31:22

metaforyczny obraz otwierający wiersz jest moim zdaniem obrazem gramofonu akustycznego. Należy mieć na względzie, że dostępne w handlu gramofony elektryczne (tj. odtwarzające dźwięk w sposób elektryczny, a nie akustyczny) pojawiły się w handlu w USA ok. roku 1925, i nie zdobyły jakiejś oszałamiającej popularności do co najmniej lat 40-tych. W Polsce elektryczne odtwarzanie płyt zdobyło popularność dopiero około lat 50-tych. (przy okazji: powszechnie używana nazwa adapter, jako określenie kompletnego gramofonu elektrycznego, jest błędna; adapter to jedynie wkładka gramofonowa zamieniająca drgania igły na sygnały elektryczne)




Streszczenia książek
Tagi: